Gdzie ta wieś – moja wieś
Co po nocach mi się śni
Tam śpiew ptaków prawie nie milkł
Sen zakłócił ryk jeleni
Gdzie są ludzie
Co tęsknotą malowali swoje ciało
Chociaż tu im żyć przypadło
To wciąż Bośni brakowało
I śpiewali o niej pieśni
I tańczyli smutne koło
Nie słyszałam ani słowa
Że od Bośni Polskę wolą
Teraz starszych prawie nie ma
Ich okryła polska ziemia
Moja wieś teraz milczy
I po Polsku mówią wszyscy
W mojej wsi miło było
Bo wśród moich mi się żyło
Wieczorami echo niosło
Pieśni smutne i jugolskie
W dzień życie się toczyło
Dla nich ciężkie
Ale polskie 

Zapomnieć

Uśmiechnięta twarz spogląda na mnie
ze starej fotografii
Moje myśli z gniewem
krążą wokół tego spojrzenia
Szukam w myślach czas tego zdarzenia
Dziś tak trudne do odtworzenia
Lecz po chwili 
już wiem gdzie to było
Czas tego dnia powrócił
i nie ucieszył 
a zasmucił
Serca drżeniem i łzą w oku
nakazują mi bym dała spokój
i nie tęskniła za utraconym młodzieńczym życiem
Trzeba się cieszyć tym co się ma
a tamto zapomnieć


WIERSZ O OJCU PANI WERONIKI

 

,,Kiedyś to opowie,,

 
Piękny wieczór bo majowy
Obserwuje ja ten czas
Słońce chowa się za las
A słowiki tak śpiewają 
Że me myśli zakłócają
A pod krzyżem jest majówka 
I śpiewają wprost do serca
Żeby wzruszył się niewierca
Stryjek mój na organce 
Też wygrywa serbskie tańce
Kolo stryju zagraj proszę
Niech swe myśli hen poniosę
Na tę ziemię godnie spoczęły me korzenie
Mego ojca wiele życia tam zostało
Ojciec siedzi na drabinie
Zasłuchany w brata grania
Oczy błyszczą jak ogniki
W zachodzącym złotym słońcu
Tyle smutku ma na twarzy
O czym myśli o czym marzy
Może myślą jest już w Bośni 
Tam gdzie Werbas szybko płynie
Albo wioska Jarkowice 
Jego myśli wciąż zakłóca
Łza mu spływa po policzku
Jak kropelka rannej rosy
Wiatr się zerwał i rozwiał siwe włosy
Cicho pytam: by nie skłócić takiej ciszy
Tato słyszysz, burza do wsi skądś się zbliża 
Śpiewów już nie słychać koło krzyża
Tylko psy się rozszczekały 
Wstał powoli ręką plecy pomasował
I rękawem otarł twarz
Pozamykał drzwi od stajni
Spojrzał w niebo bez bojaźni
Które błyskawicą rozjaśniało
Chodź do domu zaraz chyba będzie lało
Wieczór ciemny i burzowy 
Moje myśli jak ta burza
Po mej głowie się kołaczą
Nigdy więcej takiej sceny
Moje oczy, z życia ojca nie zobaczą
Biorę pióro i opiszę
Aby znaleźć w sercu ciszę
Bo to co teraz ojcu chodzi po głowie
Przyjdzie na to czas i mi to opowie

Kolęda napisana ok. 50 lat temu przez panią Weronikę Skibę oraz jej ojca Piotra Rysia 

 

 Kolędnicy idą

Idą idą kolędnicy
Dzwonią dzwonkiem dźwięcznie
I śpiewają tę kolędę 
Która będzie wiecznie
         Echo w lesie im pomaga
         I kolędę podpowiada
         W leśnej  głuszy dzięcioł stuka
         I kolędy rytm wypuka
Jeleń ryczy gdzieś daleko
A trąbienie niesie echo
Bo kolęda lasem płynie
Idą wszyscy ku dziecinie 
         By tak jak w Bośni
         Jezuskowi pokłon złożyć 
         I kolędę Mu zanucić
         Tęsknią bardzo za tym krajem
          Lecz nie mogą już powrócić 
Idą idą po kolędzie
I śpiewają o swej doli
Tak im ciężko to zrozumieć 
A z tęsknoty serce boli
         W żłobie leży Jezus mały
          Pełen troski boskiej chwały 
Kolędnicy kolędują
By mu było z nimi dobrze
I obsypał w dary szczodrze
Jezus do nich się uśmiecha
         Świat jest jeden
         Nad nim jedna z nieba szczecha 
         Jeden Bóg co błogosławi
         I On życie wasze zbawi
         A o Bośni zapomnijcie
         I szczęśliwie w Polsce żyjcie.