Moja babcia Małgorzata Puzio urodziła się w 1910 roku               w miejscowości Milovac.

Z tego co pamiętam jej mama nazywała się Bielak.

 

Moi rodzice, babcia Małgorzata, ja i młodsza siostra Ela
Moi rodzice, babcia Małgorzata, ja i młodsza siostra Ela

Chciałabym podzielić się tutaj kilkoma, można by rzec wręcz niesamowitymi historiami, które opowiadała mi babcia, kiedy jeszcze żyła. Właściwie są to epizody, które gdzieś pozostały w mojej pamięci. Dla mnie mają dużą wartość.


Krzątaliśmy się z siostrą Marią przy przygotowywaniu ciasta na chleb.
Nagle usłyszeliśmy salwę pocisków z broni. Wybiegłyśmy z siostrą, nie wiedziałyśmy co się dzieje. To co zobaczyłyśmy przeraziło nas okropnie. Jeden z żołnierzy pociągnął za spust i oddał strzał w kierunku naszego brata. Tego nie spodziewał się nikt. Podbiegłam do niego, a on tylko zdążył wypowiedzieć te słowa ,, z Bogiem siostro, ja żem już gotowy" Dlaczego tak się stało??? Tego nie wie nikt. Wiem tylko, że była to niewinna śmierć. Gdyby wtedy był w domu nic by się takiego nie stało........
Mój mąż Jakub został niewinnie posądzony o kradzież zboża. Musiał zeznawać i oczywiście nie przyznawał się do zarzuconego mu przestępstwa. O Boże co on wtedy przeżył! Nakłaniano go rożnymi sposobami do tego aby się przyznał. Bito, katowano. Wreszcie ktoś wpadł na pomysł aby na siłę wsypywać mu łyżkami sól do gardła. Tego już nie mógł z cierpieć. Pomyślał, że musi się przyznać do tego czego nie zrobił, bo inaczej wykończy się. Wiedział dobrze, że jak się przyzna, to na pewno zapytają się gdzie je ukrył, a on przecież nie ma żadnego zboża. Więc powiedział im, że ukradł je. No i padło pytanie gdzie ono jest, na co mój mąż odpowiedział - ,, zorientowałem się, że wpadliście na to że to ja je ukradłem i chcecie mnie ująć, niewiele myśląc wysypałem je do wody, do rzeki, aby nie było po nim śladu." I tak, przez oto takie zeznanie puścili go wolno. Ale to co on wtedy tam przeszedł...